Nazywam się Marcelina Górska i jestem Osobistą Stylistką.

Prostymi słowami tłumaczę Kobietom, jak nie zgubić się w gąszczu wizerunkowych porad, sugestii i nowości, pamiętać o funkcjonalności oraz kształtować własny styl. Lubię mówić, że uczę innych, jak nie zwariować 😉 Jeśli chcesz, poznaj moją historię.

podkreslenie_3

podkreslenie_3podkreslenie_3

DOBRE ZŁEGO POCZĄTKI

podkreslenie_3

Już w podstawówce czułam, że to co mam na sobie niekoniecznie odzwierciedla to, kim jestem. Rodzice nie przywiązywali szczególnej uwagi do mojego wyglądu – miało być po prostu czysto i schludnie, więc donosiłam ubrania po kuzynach i rodzeństwie.

podkreslenie_3

W liceum i na studiach już bardziej świadomie testowałam, jak mój wygląd wpływa na otoczenie. Byłam pankówą w zielonych glanach i kabaretkach. Później nosiłam kolorowe najki i dresowe bluzy. Na trzecim roku studiów przychodziłam na uczelnię w futrzanej kamizelce, cekinowych legginsach i szpilkach do nieba (sic!). Dosłownie wszędzie jeździłam z wielkimi walizami pełnymi ubrań!Przy okazji wpadłam w pułapkę zakupoholizmu.

podkreslenie_3

Co ciekawe, ludzie mieli problem z określeniem, kim ja właściwie jestem, ponieważ codziennie byłam kimś innym.

podkreslenie_3

Gdzieś pomiędzy kolejnymi zajęciami z biologii, wyprowadzaniem schroniskowych psów i 8 godzinnymi podróżami do domu rodziców, zaczęłam rozumieć, że nie tędy droga. Albo lepiej poznam samą siebie i określę, czego chcę, albo utonę w ubraniach, dodatkach i długach. Średnio zachęcająca perspektywa, prawda?

podkreslenie_3

Tak więc przeniosłam się na drugi koniec Polski, by zacząć swoje „nowe życie”, na które zarabiałam pracując w Reserved za 5,39/h. Dziesiątki godzin stania, metkowania i składania ubrań sprawiły, że zaczęłam je szczerze nienawidzić! Ale też zrozumiałam, że w dzisiejszych, obrazkowych czasach nasza troska o wygląd zewnętrzny jest prawdziwym dopalaczem dla wielkiej machiny zwanej branżą odzieżową. Ta wiedza nie dawała mi spokoju! Niestety, wtedy jeszcze nie byłam gotowa, by coś z tym zrobić.

podkreslenie_3

Trzy lata później przeniosłam się do Bielska – Białej i wróciłam do odzieżówki. Pracowałam dla marek z tzw. średniej półki tj.: Massimo Dutii, Vistula oraz Wólczanka. Tam nauczyłam się indywidualnego podejścia do klienta, tajników stylizacji osobistej, rozróżniania materiałów, jakości. Po prostu bajka! Ciemną stroną mocy okazała się wiedza z zakresu manipulacji słowem, gestem, kolorem, zapachem, światłem, muzyką… Gdy te wszystkie słupki sprzedaży, konwersja i rozliczanie utargu zaczęły śnić mi się po nocach, doznałam olśnienia!

podkreslenie_3

podkreslenie_3

POSTANAWIAM, ŻE BĘDĘ UCZYĆ!

podkreslenie_3Przez ostatnie trzy lata pracy w odzieżówce, Klientki i Klienci często zadawali mi pytania, na które potrafiłam udzielić prostej odpowiedzi lub wskazówki. Jak ocenić, czy w dobrze w czymś wyglądam? Jak podkreślić zajmowane stanowisko? Jak sprawdzić, czy kupuję to, co jest mi potrzebne? Okazało się, że potrafię im pomóc!

podkreslenie_3

Jak widzisz, jestem praktykiem 🙂 Ale to nie oznacza, że nie chciałam się uczyć!

podkreslenie_3