poradnik

Jak zaczynasz dzień?

Jeśli myślisz, że będę Cię w tym wpisie namawiać do wstawania o 5 nad ranem, picia wody z imbirem i wykonywania medytacyjnej pozycji kwiatu lotosu, to uspokajam, że tak nie będzie. Chociaż woda z imbirem jest naprawdę ok 😉

Za to wytłumaczę Ci, jak się dopasowuje garderobę do swojego stylu życia.

Zawsze od czegoś zaczynasz

Czy to, jak zaczynasz dzień, ma wpływ na zawartość Twojej szafy?

Szczerze? Dobrze by było. Ale najprawdopodobniej tak nie jest.

Poranek to najpiękniejszy moment dnia, bo oznacza, że… Żyjesz. 

Jednak, dla wielu z nas, to też najtrudniejsze chwile. Opuchnięte powieki. Ślady poduszki odciśnięte na policzku. Ruchy jak u słonia w składzie porcelany. Czyli absolutny nieogar i chwilowy brak kontaktu ze światem.

A wszystko to w otoczeniu bardzo przypadkowych ubrań…

Teraz mała uwaga.

Jeśli rozpoczynasz dzień w swojej wymarzonej piżamie i kapciach miękkich jak puch, które po chwili zmieniasz w ultrawygodny strój do jogi, to dalsza część tekstu nie jest dla Ciebie. Ty już wiesz, czego potrzebujesz 😉

Ale załóżmy, że należysz do grupy mającej podobne nawyki ubraniowe jak 85% moich klientek i klientów.

W czym się widzisz o poranku?

Czyli Twój poranek zaczyna się…

– w piżamie będącej prezentem pod choinkę (oczywiście w śnieżynki lub reniferki)

– w znoszonym, bawełnianym podkoszulku, którego nie wypada ubierać na co dzień

– w seksownej, satynowej nocnej koszulce, która się elektryzuje, łatwo zaciąga i plami czystą wodą (sic!)

– nago

Kiedy wygramolisz się z pościeli…

– wkładasz stopy w zdezelowane papcie, które kiedyś miały odcień błękitu, a dziś przypominają barwę gołębich skrzydeł (mówimy o tych szarych, nie bialutkich jak pierwszy śnieg)

– wkładasz wełniane skarpety z Zakopanego

– nic nie wkładasz, bo skarpetki już masz (przecież to oczywiste, że w nich śpisz)

boso dreptasz do łazienki

Gdy już odprawisz wszystkie łazienkowe rytuały…

– zakładasz wielki, frotowy szlafrok i idziesz zrobić sobie kawę

– zakładasz uroczy, koronkowy szlafroczek i idziesz zrobić sobie śniadanie (próbując go w tym czasie nie ubrudzić/zaciągnąć/potargać)

– zakładasz pierwszą lepszą koszulkę „po domu” plus w miarę czyste spodnie dresowe i bierzesz, już mocno zniecierpliwionego, psa na spacer

– ubierasz się w strój do pracy, bo i tak za 10 minut wychodzisz z domu

I to wszystko jest ok. Jednak, proszę, czytaj dalej 🙂

Każda z nas jest inna. Każdy dzień jest inny.

Wszystko jest ok

Pod warunkiem, że czujesz się w tym dobrze. I z tym dobrze.

Nie oszukujmy się. Rano nikt nie wygląda, jak cud nad Wisłą.

A kobiety Instagrama to ściema. Czy któraś z was rano tak wygląda?!?

Ale… Ściemą nie są Twoje emocje i odczucia, gdy rano widzisz się w lustrze w rozciągniętym, wypłowiałym podkoszulku.

Ściemą nie są pręgi na Twoim brzuchu od zbyt obcisłych spodenek, nieprzyjemny zapach przepoconej satyny, czy dyskomfort stóp wkładanych w niewygodne papcie.

Moją opinię możesz mieć gdzieś

Nie będę ukrywać, że rozumiem spanie w ubraniach, które wstydzisz się założyć na co dzień, bo nie rozumiem.

Za to świetnie rozumiem uwielbienie do frotowych szlafroków i wełnianych skarpet, którego Ty możesz nie załapać 😉

Ale moją opinią się nie przejmuj. Możesz ją olać. Skup się na swojej.

Od tego się zaczyna

Chcesz na własną rękę stworzyć swoją (prawie)idealną garderobę dostosowaną do swojego stylu życia?

Zacznij od poranka.

Na dzień dobry poczuj swoje ciało w tym, co nosisz lub zakładasz. Wtedy jest najbardziej wrażliwe.

Włącz wszystkie zmysły – od wzroku, przez zapach, po dotyk.

Właściwie to słuch też, bo może Cię drażnić szelest tkaniny.

Obserwuj swoje ruchy. Czy masz na sobie coś, co sprawia, że tracą one swobodę?

Mogą to być np. za długie rękawy szlafroka lub za krótka koszulka w której musisz się schylić gdy… Patrzy teściowa…

Swoje obserwacje zapisz w miejscu, do którego będziesz mogła wrócić.

Zapisz też, bez czego nie ma Twojego idealnego poranka.

Piżama? Szlafrok? Papcie? Skarpety? Strój do biegania?

Jedne z nas śpią nago, inne w koszulkach. Pamiętasz? 🙂

Zrób to ćwiczenie jutro. Albo w najbliższy weekend.

Zapisuj odczucia. Zrób listę niezbędników.

Ale jeszcze niczego nie kupuj! Tylko obserwuj.

Po prostu zobacz, na ile Twoja aktualna garderoba zgrywa się z tym, jak żyjesz. I pomyśl, czy chcesz, żeby było tak, jak jest. 

Bo jak chcesz, to też jest ok!

Jeśli masz ochotę, podziel się swoimi wrażeniami w komentarzu.

Serdeczności!

Marcelina

Źródła zdjęć: https://unsplash.com/